Viewing entries tagged
biblia

2 Comments

Slowo dla prostaczkow

Interpretacja Biblii. Temat rzeka, ale niezbedny dla wszystkich, ktorzy probuja dociec prawdy zawartej w Slowie Bozym. Zmagam sie z tym tematem od jakiegos czasu, i czym wiecej sie dowiaduje, tym bardziej wiem, ze wiem mniej niz myslalam. Dotyczy to zazwyczaj momentu, w ktorym stykam sie z interpretacja odmienna od tej, ktora do tej pory byla mi znana i przeze mnie przyjeta. Dochodzenie po nitce do klebka ku zrodlom sprzecznosci prowadzi prawie zawsze do korzeni, ktorymi wydaja sie byc roznice w interpretacji Slowa Bozego. W mojej sceptycznej naturze lezy dociekanie do zrodel informacji, a w dobie internetu staje sie to przystepniejsze, wiec od 2-3 lat, aczkolwiek sporadycznie, draze temat.

Piewrszym znaczacym momentem, w ktorym zdalam sobie sprawe z ogromnych roznic wplywajacych na zycie ludzi, spowodowanych rozna wiedza nabyta na temat egzegezy, interpretacji i zrozumienia Slowa Bozego byl moj wyjazd do Moskwy i posluga w Moskiewskim Centrum Chrzesciajnskim. W krotkim czasie uswiadomilam sobie, ze w swiecie chrzescijanskim istnieja zasadnicze roznice, wplywajace na sposob, w jaki czytamy i rozumiemy Pismo Swiete. Majac za soba minimalne doswiadczenie w dziedzinie egzegezy i hermeneutyki, zdobyte glownie podczas przelotnego uczestnictwa w wykladach na PWT, bylam zaintrygowana tak duza roznica, swoboda i pewnoscia w oglaszaniu prawd biblijnych. Rezultat owych wywodow zalezal od tego, oczywiscie, w jakiej tradycji, denominacji, a nawet szkole teologicznej dana osoba zdobywala wiedze.

Z jednej strony zaintrygowalo mnie to, z drugiej uswiadomilo mi koniecznosc przyjrzenia sie tematowi interpretacji Biblii, jako jednemu z podstawowych, skoro na nim budujemy nie tylko nasze teologiczno-filozoficzne rozumienie Boga i swiata, ale i wynikajace potem z tych przeslanek zasady zachowan, priorytety zycia, dogmaty wiary, czyli wszystko, na czym opiera sie nasze codzienne zycie, zmierzajace przeciez do wiecznosci spedzonej z Panem.

Nie bedac teologiem, ani nie aspirujac do bycia takowym, bylam zafrapowana. Oczywiscie, ze podstawowe prawdy wiary, wydawaly sie byc te same we wszystkich nurtach chrzescijanskich, ale nurtowal mnie fakt, ze serca ludzi mogly byc i byly czesto emecjonalnie (czy duchowo) przemieniane Slowem gloszonym i interpretowanym znacznie inny sposob, niz bym sie tego spodziewala. Wiele fragmentow, ktore do tej pory byly jasne jak slonce, przemienialo sie z pewnikow w wielki znak zapytania.

To stawia pytania i konfrontuje rzeczywistosc mozliwosci poznania obiektywnej prawdy, co jest czescia mojego nieustannego dociekania. Nie chodzi mi tutaj o forme poboznosci i wyrazanie wiary osobistej w sposob adekwatny do kultury lub czasu, lecz pytanie moje raczej dotyczy jasnosci wykladanego Slowa opartego na poznaniu, nauce, modlitwie (i nie wiem czego jeszcze), ktore prowadzi do glebszego objawienia Boga w prawdzie, ktora powinna byc jedyna i ostateczna.

"No bo przeciez, czy Biblia nie zostala napisana w sposob taki, ze nawet prosci ludzie powinni ja zrozumiec, bez zbednych komentarzy, zawilych wyjasnien, niezrozumialych pojec i czesto sprzecznych, w efekcie koncowym, wynikow?" - koronny argument osob upraszczajacych zagadnienie interpretacji Biblii, ktorzy nie zadaja sobie nawet trudu zasiegniecia jakiejkolwiek porady tych, ktorzy poswiecili temu cale zycie. Ja osobiscie obawiam sie ignorancji, pychy, nieswiadomosci lub naiwnosci, ktora moglaby sprowadzic mnie na manowce, wiec naklaniam moj ograniczony rozumek do staran dociekajacych przynajmniej podstawowych faktow w tym temacie. Marginalne traktowanie tematu, zawezanie interpretacji Biblii, moze skonczyc sie na blednych przeslankach i podstawach, ktore stanowiac podwaliny kolejnych przemyslen, unozliwiaja budowanie na fundamentach, ktore nie sa solidne, a raczej chwiejne.

Co z tego wynika. No wlasnie moje drazenie tematu z tego wynika. Skoro tak wiele od tego zalezy, do czegos trzeba dojsc...

Niestety tak juz mam w zyciu, ze niespokojne jest serce moje... Nawet nie wiem, czemu to wszystko pisze o 2 nad ranem...chyba zeby sobie ulzyc...

W sumie, moznaby powiedziec najprosciej..."poznajemy po czesci"... warto wiec byloby poznac mysli tych, co "poznawali po czesci" przez wieki i do czegos w sumie doszli...

W kolejnych postach w serii, napisze, co jest juz nieco jasniejsze w tej kwestii dla mnie.

2 Comments

Comment

cherubims are still

My favorite state to pray is that of stillness. It does not mean quietness, although a lot of times it requires a peaceful place to achieve this desirable positioning of heart. In these moments I just let me be me and let Him be Him. This free flow of spiritual conversing enables me to leave the world behind, unload my burdens, come to a place of safety and surrender. The place of surrender is costly, sometimes nerve racking and quite risky. But there is no other way, there is no going back, there is no quicker solution.

In Ezekiel's vision even the cherubims (cherubim - to be near) had moments of stillness. These throne-bearers would lower they wings and pause, for the voice of El Shaddai was about to be heard. Cherubims are the ones who were placed to guard the garden after the fatal choice of Adam which brought the curse to all humankind. Cherubims were the ones carved on the ark of the covenant, and that's where God promised to meet with his people (Ex 25, 22; Num 7:89). They were portrayed in the temple's curtains, carved on the temple's walls. The glory of the Lord was rising from above them(Ez 9:3)They were entrusted to overshadow the burning coals (Ez 10,2). They were present in the temple, while the cloud of God's glory would fill it.

The phrase "enthroned between the cherubim" is repeated several times in the OT, describing the position the Most High takes. The eternal service of those angels is to cry "Holy" day and night without end, to worship unceasingly, to be present everlastingly before the Creator and to live in His presence. What an existence.

In my yet unredeemed imagination, I am thinking about some weird sci-fi looking hybrids (lion, ox, eagle, human), flying, singing constantly, watching, moving swiftly like a lightning, making noise with their wings that sounded like a voice or waterfalls... quite ecstatic scenes and all of that is going on in the throne room. I'm taking to consideration that these were the visions Ezekiel had. Which parts are literal and which are not, I will not know.

The only time mentioned in Ezekiel's vision where cherubims are becoming still is, when Almighty Himself is ready to speak. They cease, they fold their wings, they pause in humble and holy attention. They quite down their holy songs, they calm down their swirl of worship and become still when the Voice of the Holy One is about to resound. That tells me one thing: the messengers and beholders of God's glory, created and positioned before El Shaddai, having worshipping The Creator from everlasting timeless times, by gloriously expressing their adoration proclaiming: Holy, holy, holy! - they become still whenever the Adored One is about to reveal the Word. The reception of This revealed Word requires stillness.

Ez 1:24-28

When the creatures moved, I heard the sound of their wings, like the roar of rushing waters, like the voice of the Almighty, like the tumult of an army. When they stood still, they lowered their wings.

Then there came a voice from above the expanse over their heads as they stood with lowered wings. Above the expanse over their heads was what looked like a throne of sapphire, and high above on the throne was a figure like that of a man. I saw that from what appeared to be his waist up he looked like glowing metal, as if full of fire, and that from there down he looked like fire; and brilliant light surrounded him. Like the appearance of a rainbow in the clouds on a rainy day, so was the radiance around him. This was the appearance of the likeness of the glory of the LORD. When I saw it, I fell face down, and I heard the voice of one speaking.

St. Augustine in his sublime comment on Ps., lxxix, 2, "Who sitteth upon the Cherubim":

Cherubim means the Seat of the Glory of God and is interpreted: Fullness of Knowledge. Though we realize that cherubim are exalted heavenly powers and virtues; yet if thou wilt, thou too shalt be one of the cherubim. For if cherubim means, Seat of God, remember what the Scripture says: The soul of the just is the Seat of Wisdom.

That comment is a striking one, for it implicates that through the ministry of the Holy Spirit within my heart, I can have an access to the same mystery as the Cherubim do: to behold the Most Holy One in the temple of my body, inside the inner parts of my spirit. The stillness is necessary on order to be attentive and to hear.

Stillness invigorates my spirit to receive with gratitude everything what comes from the All-and-better-than-I-Knowing God. It brings consolation.

by d ha rm e sh

I am praying trough these verses lately:

Exodus 14:14

The LORD will fight for you; you need only to be still."

I mostly worry, then panic.

1 Samuel 12:16 "Now then, stand still and see this great thing the LORD is about to do before your eyes!

I mostly try to do or say something before He does.

Psalm 37:7 Be still before the LORD and wait patiently for him; do not fret when men succeed in their ways, when they carry out their wicked schemes.

I mostly do that, although it costs me a lot of internal discussion going between my spirit and the flesh.

Psalm 46:10 "Be still, and know that I am God; I will be exalted among the nations, I will be exalted in the earth."

I mostly expect that.

Psalm 131:2 But I have stilled and quieted my soul; like a weaned child with its mother, like a weaned child is my soul within me.

I mostly pray for this kind of trust.

Zechariah 2:13 Be still before the LORD, all mankind, because he has roused himself from his holy dwelling."

I mostly probably surely don't know what I would do if God would do that.

Psalm 4:4 Tremble, and do not sin; Meditate in your heart upon your bed, and be still. Selah

I mostly meditate in my heart (while doing household stuff) and not upon my bed, but it still leads me to the same result.

God, help me.

Comment

Comment

nie znęcaj się

nie znęcaj się nade mną

oprzytomnieję bez biczowania

nalożę karmazynowy chałat i pofrunę przed siebie

szukać tego co przepadło bez wieści

gdzie jest ta miłość co nie ustaje

jej woń wyparowała

wokół tylko stęchlizna pustych słów

znaczonych beznamiętnym czekaniem

uciekła mi ta wariatka

popytam przechodniów

może co widzieli

może ktoś zdobył jej nieśmiertelny autograf

odsłonię swą zapłakaną twarz

może usłyszy mój wrzaskliwy krzyk

i ocali mnie od

rozpaczy zapomnienia

Comment

5 Comments

acedia - sin of sadness

 wersja polska ponizej

uploaded by majorchange

Did I know that MELANCHOLIA (acedia in Latin - gloomy, mournful state of mind, deep sadness causing idleness, apathy, boredom ) was considered once one of seven deadly sins? No, I did not. It was described as a refusal to enjoy the goodness of God and the world He created, dissatisfaction, unhappiness about the current situation. The name of that sin was later change to more familiar SLOTH.

Aristotle already recognized that a lot of artists are experiencing melancholia's states and it drives them to creativity after words.

St. Thomas Aquinas described it as an "uneasiness of the mind", leading to restlessness. Dante calling acedia SLOTH, defined it as "failure to love God with all one's heart, all one's mind and all one's soul."

St Theresa of Avilla wrote a whole chapter about how to treat nuns who were melancholic. She underlines that this "type" of temperament will "dominate and blind the reason" and must be helped by "keeping busy with their duties, so they have no opportunity to imagine things, which is the cause of all their trouble."

European Romanticism somewhat glorified melancholy, underlying that only strong emotionalism leads to unexplored areas of art. The greatest artists of this time suffered from depression or melancholy.

Dorothy Sayers, says: "Acedia or sloth...is the sin that believes in nothing, cares for nothing, seeks to know nothing, hates nothing, finds purpose in nothing and only remains alive because there is nothing to die for."

uploaded by Angelrays

About 10% of Americans suffer from depression (although it differs from acedia, which describes more a spiritual condition, nevertheless, it is connected I think). It is the biggest psychological disorder in the western world. 10 times more people suffer from depression than in 1945 (and remember, the WWII ended then, holocaust etc.) 30% of women in USA are depressed. The world today says: take Prozac and try to survive the next day. Think positive. Believe in yourself.

Bible is full of verses expressing the torments and sufferings of souls during trials, deserts and states of depression. There must be hope beyond all of that.

I am thinking about the sin of sadness. We are growing up in a society soaked in "self". Going around "self" for longer than 5 minutes a day does not benefit human mind. I think we need to substitute believing in ourselves with believing His word. Substitute concentrating on ourselves with concentrating on Him. So simple, so hard. That would actually change a lot. That would actually heal the world.

Sadness which leads nowhere can be treated by a remedy called prayer. The Word brings life. The Spirit, who is Holy, resolves the questions about the reality and reveals it as true existence, not distorted. I am responsible for keeping myself away from spiritual boredom. I am responsible for seeking and loving Him with my whole strength and might. I need to be focused inwardly so I will not be tempted to fall into acedia.

wersja polska

Czy wiedzialam, ze MELANCHOLIA (z lac. acedia - pochmurne usposobienie, zmetniony stan umysly, gleboki smutek prowadzacy di bezczynnosci, apatii i nudy) byla kiedys zaliczana do jednego z siedmiu glownych grzechow? Nie wiedzialam. Melancholie definiowano jako odrzucanie doswiadczania radosci z dobroci Bozej i swiata przez niego stworzonego, dyssatysfakcje, nieszczescie wywodzace sie z niezadowolenia z zastanej sytuacji.

Juz Arystoteles zauwazyl, ze wielu artystow przezywa stany melancholii, wprowadzajac sie w "stany tworzenia".

Sw Tomasz z Akwinu wyjasnial, ze sa to stany "niejasnosci umyslu", doprowadzajace do niepokoju i pobudzenia. Dante nadal acedii nazwe LENISTWA, okreslajac ja jako "brak okazywania milosci Bogu z calego serca, umyslu i duszy".

Sw. Teresa z Avila napisala caly rozdzial na temat jak nalezy traktowac siostry zapadajace w stany melancholiczne. Podkreslala, ze ten "typ" temperamentu probuje "zdominowac i zaslepic rozum" i powinien otrzymac pomoc w postaci "nieustannego zaangazowania w czynnosci, aby ukrocic mozliwosc wyobrazania sobie rzeczy, ktore sa przyczyna ich klopotow".

Europejski Romatyzm gloryfikowal niejako melancholie, wykazujac, ze tylko silny emocjonalizm kieruje w nieodkryte dziedziny sztuki. Jedni z najwiekszychartystow tej epoki cierpieli z powodu napadow depresjii lub melancholii.

Dorothy Sayers: "Acedia lub lenistwo...jest grzechem, ktory nie wierzy w nic, nie troszcy sie o nic, nie poszukuje niczego, nie nienawidzi niczego, nie znajduje nigdzie celu, a pozostaje przy zyciu tylko dlatego, ze nie ma za co umrzec."

Okolo 10% Amerykanow cierpi z powodu depresji (chociaz jest ona rozna od acedii, ktora dotyczy bardziej stanu duchowego, to jednak trudno nie zauwazyc powiazan). Jest to najwiekszy problem, z ktorym boryka sie psychologia wspolczesnego swiata. 10 razy wiecek ludzi cierpi z powodu depresji tearz niz w roku 1945 (a wtedy wlasnie przeciez skonczyla sie dopiero wojna, holocaust itd.). 30% kobiet w USA cierpi z powodu depresji. Dzisiejszy swiat mowi: wez prochy i postaraj sie przetrwac do nastepnego dnia. Mysl pozytywnie. Uwierz w siebie.

Biblia jest pelna fragmentow wyrazajacych cierpienia i zalamania dusz w trakcie prob, okresow pustyni i stanow przygnebienia, czy depresji.

Mysle o grzechu smutku, przygnebienia. Wzrastamy w spoleczenstwie, ktore coraz bardziej zatapia sie w "sobie". Chodzenie wokol "siebie" przez okres dluzszy niz 5 minut nie wychodzi na dobre ludzkiemu umyslowi. Lepiej jest zastapic wierzenie w siebie zawierzeniem Jego Slowu. Lepiej jest zastapic koncentrowanie sie na sobie skupianiem sie na Nim. Takie proste, takie trudne. Wiele jednak zmienia. W sumie moze zmienic nawet caly swiat.

Smutek prowadzacy do nikad moze byc leczony srodkiem zwanym modlitwa. Slowo niesie zycie. Duch, ktory jest Swiety, odpowiada na pytania dotyczace rzeczywistosci i ujawnia jej prawdziwa twarz. Znieksztalconej mamy dosyc. Jestem odpowiedzialna za utrzymywanie sie w formie dalekiej od nudy. Jestem odpowiedzialna za szukanie i kochanie Go z caalej sily. Musze zwrocic sie ku wnertzu, zeby nie kusily mnie zapasci acedii.

5 Comments